borki_home

Mieszkamy w Japonii.

W sumie żadna to rewelacja - w Kraju Kwitnącej Wiśni i Niegdysiejszych Samurajów oprócz nas mieszka ponad 127 milionów ludzi.

Trochę się jednak pośród milionów wyróżniamy (chcąc nie chcąc - a niech Szanowny Czytelnik uwierzy, że bardzo często nie chcąc), ponieważ 99 procent mieszkańców Wysp to Japończycy. Lwia część cudzoziemców to Azjaci, należymy więc do zupełnie małej pozaazjatyckiej mniejszości. Jeśli na tysiąc mieszkańców Japonii przypada 10 cudzoziemców, to większość z tej dziesiątki i tak wygląda na Japończyków, a nam trudno się w takiej sytuacji wtopić w tłum. W bladoskórej mniejszości stanowimy całkiem malutką mniejszość Europejczyków, a w końcu - zupełnie maleńką mniejszość polską. Ponieważ zaś większość polskiej mniejszości mieszka w Tokio i okolicach, w naszym mieście stanowimy mniejszość całkiem już tycią.

Jeśli bowiem w Tokio i kilku innych metropoliach poziom japońskości wynosi 99 procent cukru w cukrze, to na prowincji, to znaczy tam, gdzie my doświadczamy dobrodziejstw i wręcz przeciwnie egzystencji na japońskim łonie, poziom cukru w cukrze wynosi 500. Prowincja to japońska sacharyna. Kiedy się stąd wyjedzie do Europy, człowiek zaczyna się czuć nagle bardzo... anonimowo. Nikt na niego patrzy, dzieci za nim nie wołają "hello!"...

Do Japonii się już przyzwyczailismy, jako że mieszkamy tu od kilku lat. Trochę się nawet zjaponizowaliśmy, głównie na gruncie kulinarnym. Jemy, i to wcale często, wodorosty, tofu, surową rybę i inne lokalne dobra. Ba! - zaczeliśmy czuć smak potraw, które wcześniej wydawały nam się zupełnie bez smaku! Niech jednak Czytelnik nie myśli, że postponujemy polską kuchnię. Nie postponujemy! Jemy bigosy i korniszony, i pieczemy chleb! :)

Japonia dla przybyszów z Zachodu to świat odbity w lustrze: z pozoru zdaje się znajomy, a w rzeczywistości okazuje się być... Na opak - mówią niektórzy. Fascynujący - twierdzą inni. Inni, jak wynika w naszego doświadczenia, są mniej liczni niż niektórzy.

Poza Japonią krążą pogłoski na temat tego pięknego kraju. Mają one często bardzo, ale to bardzo niewiele wspólnego z rzeczywistością. Złośliwi mogliby nawet powiedzieć, że pogłoski te to właściwie mity tworzone nierzadko przez ludzi, których noga nigdy nie postała na japońskiej ziemi. A jeśli postała, to przez krótką chwilę.

Na naszej stronie znajdzie Szanowny Czytelnik zdjęcia i opowieści, w których postaramy się pokazać Japonię taką, jaką ją znamy. Bez koloryzowania, bo po pierwsze: jesteśmy uczciwi, a po drugie: wystarczy zapisać, jak jest. Część Czytelników i tak pewnie nie uwierzy.

Pozdrawiamy serdecznie pp. Czytelników, i tych znanych, i tych nieznanych! I bardzo serdecznie zapraszamy!

Borki, czyli Iwonka i Bartek

 

Oita, wrzesień 2008