Stłuczona mozaika kultur

Jako pierwsza, w X wieku, dotarła na Podlasie ludność mazowiecka, a wraz z nią katolicyzm. W wieku XI pojawili się przybysze ze wschodu i prawosławie, w XV – Tatarzy i Żydzi, u schyłku XVI – unici. Podlasie od początku swego istnienia do roku 1939 nigdy nie było monolitem kulturowym, narodowościowym czy religijnym, co doskonale ilustrują dzieje Białegostoku – stolicy tego regionu. Dopiero II wojna światowa rozbiła wielokulturową mozaikę w drobny mak. Dziś, kilkadziesiąt lat po wojnie, nie ma po niej śladu.

 
Wieloetniczny i wielokulturowy tygiel

Białystok najpierw był wsią (pierwsza wzmianka źródłowa o jego istnieniu pochodzi z r. 1426), następnie w roku 1691 uzyskał prawa miejskie, a rozwijać się zaczął dopiero w drugiej połowie XVIII wieku, kiedy trafił w ręce Jana Klemensa Branickiego, hetmana wielkiego koronnego. Po drugim rozbiorze Polski w 1795 roku miasto najpierw przeszło w ręce Prus i podupadło, a następnie w roku 1807 znalazło się w granicach Rosji i powoli zaczęło nabierać tempa. W drugiej połowie XIX wieku w Białymstoku silnie rozwinął się przemysł włókienniczy i miasto zyskało miano „Manchesteru Północy”. Liczba ludności w tym okresie zwiększyła się sześciokrotnie.

Nie była to ludność jednorodna. Białystok zamieszkiwali m.in.. Żydzi, Polacy, Rosjanie, Niemcy, Białorusini, Tatarzy i Litwini. Narody, języki, wyznania, zwyczaje i kultury mieszały się niczym w tyglu. Zdarzały się akty nietolerancji i agresji: w 1906 roku władze rosyjskie przeprowadziły pogrom Żydów, a w okresie międzywojennym cerkwie prawosławne zamykano lub przekształcano w kościoły katolickie. Na co dzień jednak w mieście budowano kolejne kościoły, synagogi i cerkwie, rozbrzmiewały liczne języki i kwitła wielokulturowość. Nic dziwnego, że jeden z żydowskich mieszkańców, Ludwik Zamenhof, wpadł na pomysł, by ułatwić ludziom porozumiewanie się w tej mozaice, i stworzył sztuczny język esperanto.

Białystok był wielokulturowy i wieloetniczny od początku istnienia aż do wybuchu II wojny światowej. Kilka lat wojennych sprawiło jednak, że miasto stało się bardziej jednorodne etnicznie, niż kiedykolwiek w swej dotychczasowej historii. Co zostało z tygla dziś? Warto przyjrzeć się bliżej dwóm społecznościom, które nie pasowały nigdy do stereotypu Polaka-katolika - polskim Żydom i polskim Tatarom.

Największa mniejszość Białegostoku

Nigdzie w Europie nie istniały lepsze warunki rozwoju ludności żydowskiej niż na obszarze Rzeczypospolitej. Złożyło się na to kilka czynników, m.in. panująca na ziemiach polskich tolerancja religijna, autonomia prawna Żydów oraz protekcja królów i szlachty (zorientowanych na zwiększanie dochodowości dóbr ziemskich i miast). Niebagatelne znaczenie miała też polityka zaborców: Austria i Prusy po pierwszym rozbiorze Polski wygnały ze swoich terenów ludność żydowską, a Rosja ograniczyła strefy jej osiedlenia do obszarów między Narwią, Wisłą i Bugiem.

Pierwsze wzmianki na temat obecności Żydów w Białymstoku pochodzą z lat 1658-1661. W roku 1693 zbudowano pierwszą białostocką synagogę, wokół której powstała pierwsza w mieście dzielnica żydowska. Liczba żydowskich mieszkańców miasta stale rosła: pod koniec XVIII wieku Żydzi stanowili blisko 45 procent ludności Białegostoku, w 1856 roku – ponad 69 procent, a w roku 1912 – aż 75 procent. Miasto nazywano „Jerozolimą północy”. 

W okresie międzywojennym Białostocczyzna była największym skupiskiem ludności żydowskiej w Polsce, choć odsetek wyznawców religii mojżeszowej w samym Białymstoku zaczął się stopniowo zmniejszać – w przeddzień wybuchu drugiej wojny światowej wynosił 43 procent populacji.

We wrześniu 1939 roku w Białymstoku znajdowało się ponad 100 żydowskich synagog, bóżnic i domów modlitwy, żydowski szpital, teatr, przedszkole, cmentarze, ukazywała się prasa żydowska, w kinach pokazywano żydowskie filmy, nierzadko w języku jidysz. Polska była zresztą jedynym w latach 30-tych krajem świata, w którym nagrywano filmy z dialogami w tym języku.

W czasie wojny dzielnica żydowska – Chanajki została przez Niemców spacyfikowana, kilka tysięcy jej mieszkańców zamordowano. Niedługo potem około 50 tysięcy Żydów zamknięto w getcie. Powstanie, które wybuchło za murami 16 sierpnia 1943 roku, zostało krwawo stłumione, po czym ok. 40 000 mieszkańców getta wywieziono do obozów zagłady w Treblince i na Majdanku.

Po wojnie do Białegostoku wróciła jedynie garstka ocalałych Żydów. W 1945 roku było to zaledwie 1085 osób, w 1948 – 660. Białostoccy Żydzi zniknęli z powierzchni ziemi, a wraz z nimi zginęły ślady ich kilkusetletniej obecności w „Jerozolimie północy”. Nieliczne ocalałe pamiątki po żydowskiej ludności miasta zniszczono po wojnie.

Siedziba ZUS na cmentarzu

Z czterech żydowskich cmentarzy (kirkutów) zachował się jeden, największy ze wszystkich, usytuowany przy ulicy Wschodniej. Znajduje się na jego terenie kilka tysięcy macew – są na nich napisy w języku hebrajskim, polskim, jidysz, niemieckim i rosyjskim. W centralnej części cmentarza stoi pomnik upamiętniający ofiary pogromu w 1906 roku.

Najstarszy kirkut, założony w 1760 r. przy ulicy Kalinowskiego (dziś Sosnowa) w centrum dawnej dzielnicy żydowskiej, choć zdewastowany – przetrwał wojnę. Nekropolią nikt się jednak nie zajmował i niszczała. Zlikwidowano ją ostatecznie w roku 1973: na jej terenie powstał park, a nagrobki wykorzystano do budowy murka okalającego białostocki ratusz – na jednej z płyt widać czytelny fragment inskrypcji.

Cmentarz przy ul. Bema po zakończeniu wojny stał przez wiele lat opuszczony, pod koniec lat 60. XX wieku został zlikwidowany, a na jego miejscu najpierw powstało targowisko, a następnie siedziba ZUS. Już po ukończeniu budynku, w roku 2001, podczas prac przy budowie parkingu znaleziono ludzkie szczątki. Ówczesne władze miasta zalecały przeniesienie ich na cmentarz przy ul. Wschodniej, na co nie zgadzali się polscy Żydzi. Wyznawcy judaizmu przestrzegają bowiem nakazu, by kości pozostawały w miejscu, w którym zostały pochowane. Wykopane szczątki spoczywały w prosektorium zakładu medycyny sądowej przez sześć lat i dopiero w ubiegłym roku udało się osiągnąć porozumienie: na dzikim trawniku w pobliżu siedziby ZUS odbył się pogrzeb, ludzkie szczątki z żydowskiego cmentarza ponownie pochowano. Uroczystości przewodniczył naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

Cmentarz przy ul. Żabiej był jedyną nekropolią w okupowanej Europie założoną na terenie getta. Nagrobki były w większości anonimowe, niewielkie i prymitywne, głównie ziemne, obłożone darnią lub ramą z desek imitujących macewę. Na tym cmentarzu pochowano w zbiorowej mogile ponad 900 powstańców getta. Po wojnie postawiono tam mauzoleum im poświęcone, obelisk z tablicą pamiątkową i nagrobki ku pamięci żydowskich harcerzy. W 1971 roku nekropolia została jednak zlikwidowana: pomniki i mur rozebrano, ciała ekshumowano i złożono w zbiorowej mogile na skraju kirkutu. Obecnie jest to otoczony kamiennym murkiem skwerek, na środku którego stoi obelisk upamiętniający powstańców – powrócił na cmentarz w roku 2003, w 50. rocznicę wybuchu powstania w getcie białostockim.

Klub sportowy w synagodze

Z ponad stu funkcjonujących przed wojną domów modlitwy do czasów obecnych dotrwały zaledwie trzy budynki. Synagoga Beit Szmuel jest siedzibą klubu sportowego, w Synagodze Cytronów mieści się galeria sztuki. Z bocznej ściany Synagogi Piaskower na życzenie kierownictwa firmy, która ma w budynku swoją siedzibę, zdjęto w 2004 roku mosiężną tablicę informującą o żydowskiej przeszłości gmachu. Powodem miał być hałas, jaki robią żydowskie wycieczki.

Zbiorowa niepamięć

Przed wojną w Białymstoku żyło ok. 108 tysięcy ludzi, w 1946 roku – jedynie 56 tysięcy. Straty ludnościowe wyniosły ponad 50 tysięcy osób i dotknęły głównie Żydów. Po wielotysięcznej społeczności żydowskiej nie pozostały niemal żadne ślady. Jeden zachowany cmentarz, kilka synagog zamienionych na obiekty użyteczności publicznej, kilka tablic pamiątkowych, ulice nazwane imieniem jest Ludwika Zamenhofa, twórcy języka esperanto, i Icchaka Malmeda, który zapoczątkował powstanie w getcie białostockim, oraz wtłoczony pomiędzy blok mieszkalny, bank i budynek sądu symboliczny pomnik upamiętniający śmierć ok. 2000 Żydów spalonych żywcem w Głównej Synagodze – to wszystkie dowody na trzystuletnią obecność Żydów w Białymstoku.

Przed drugą wojną światową mniejszość żydowska była najliczniejsza w mieście i stanowiła 43 procent populacji. Gdyby zachować te proporcje, w dzisiejszym Białymstoku, który liczy niemal trzysta tysięcy mieszkańców, mieszkałoby 129 tysięcy wyznawców judaizmu.

Mieszkańcy Białegostoku nie pamiętają mozaiki kultur i zwykle nie zdają sobie sprawy, że tak wielu Żydów żyło w stolicy Podlasia. O historycznej wieloetniczności i wielokulturowości miasta nikt nie pamięta, a miłośnicy historii, wspominając o obecności ludności żydowskiej w Białymstoku w czasach przedwojennych, narażają się na oskarżenia o antypolskość. W Białymstoku, który sto lat temu był w 75 procentach żydowski, obecnie Żydów nie ma. Ślady po nich skrupulatnie pozacierano.

Tatarzy od króla Jana

Tatarzy to ogólna nazwa grupy ludów tureckich wschodniej Europy i centralnej Azji.
W Polsce pierwsi Tatarzy pojawili się w wieku XIV, by pilnować miast i dróg przed Krzyżakami. Współpraca z władcami Polski nie układała się jednak najlepiej, Tatarzy narzekali na brak praw i biedę. By pozyskać niezadowolonych Tatarów polskiemu wojsku, Jan III Sobieski zaofiarował im powrót w szeregi polskiej armii w zamian za dobra ziemskie na Podlasiu oraz prawo poślubiania miejscowych szlachcianek i przyjmowania polskich nazwisk.

W ten sposób w XVII wieku Tatarzy trafili na Podlasie, gdzie żyją do dziś. Osadnictwo na tych terenach z biegiem czasu zaczęło zanikać, wielu Tatarów wyemigrowało w XVIII wieku do Turcji, w kolejnym stuleciu do Rosji lub innych części Polski, a na początku XX w. do Stanów Zjednoczonych (założona w Nowym Yorku kolonia istnieje nadal).

Podczas I wojny światowej społeczność tatarska na Białostocczyźnie uległa zmniejszeniu, do czego przyczyniło się wcielanie Tatarów do wojska carskiego, przydzielanie ich przez okupacyjne władze niemieckie do prac na potrzeby frontu, klęska głodu i choroby zakaźne.

W okresie międzywojennym w granicach Polski żyło ok. 5,5 tysiąca Tatarów (województwo wileńskie, nowogródzkie i białostockie), jednak podczas II wojny światowej inteligencja tatarska w większości zginęła lub wyemigrowała.

W okresie powojennym polscy wyznawcy islamu znaleźli się w trudnej sytuacji: w roku 1945 na Białostocczyznę zaczęły napływać rodziny tatarskie, które w ramach akcji repatriacyjnej opuszczały okolice Wilna, Nowogródka i Grodna, jednakże nieobecność muzułmańskiej elity intelektualnej uniemożliwiła rozwój działalności kulturalnej i religijnej społeczności na takim poziomie, jak przed rokiem 1939. Ponadto największe przedwojenne ośrodki życia tatarskiego znalazły się poza granicami Rzeczpospolitej, a na terenie kraju pozostały zaledwie dwie wsie tatarskie, w których istniały meczety – Bohoniki i Kruszyniany na terenie dzisiejszego województwa podlaskiego.

Drewniane meczety

Obecnie liczebność społeczności tatarskiej w Polsce szacuje się na 4-5 tysięcy, z czego połowa żyje na Podlasiu (1800-2000 osób w samym Białymstoku). Jedyne w naszym kraju meczety tatarskie z sąsiadującymi starymi cmentarzami (mizarami) znajdują się w Bohonikach i Kruszynianach na Białostocczyźnie. Oba meczety są czynne i zjeżdżają do nich Tatarzy polscy z innych miast. Na kruszyniańskim mizarze znajduje się najstarszy zachowany w Polsce nagrobek tatarski datowany na rok 1699.

Na terenie województwa podlaskiego działają obecnie trzy gminy wyznaniowe mahometańskie (w Białymstoku, Bohonikach i Kruszynianach), wydawany jest dwumiesięcznik „Życie Tatarskie”, od roku 1925 działa Muzułmański Związek Religijny (z siedzibą w Białymstoku), od 1992 zaś Związek Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej (z autonomicznymi oddziałami w Białymstoku i Gdańsku).

Dawniej Kruszyniany określano mianem „Triniedzielnaja”, ze względu na to, że każdego tygodnia wypadały trzy dni odpoczynku: katolicy i prawosławni świętowali w niedzielę, Żydzi w sobotę, a Tatarzy w piątek. Dziś Kruszyniany, tak jak i reszta Podlasia, nie jest już tak zróżnicowana kulturowo, jak kiedyś – oprócz meczetu zachowała się tylko cerkiew.

Nauka islamu po polsku

Niegdyś nauczaniem religii polskich Tatarów zajmował się miejscowy imam lub rzadziej nauczyciel sprowadzony z Krymu, a nauka obejmowała znajomość podstawowych zasad islamu oraz czytanie Koranu. Niewielu muzułmanów wyjeżdżało się kształcić za granicę. Od chwili powstania Muzułmańskiego Związku Religijnego w roku 1925 pieczę nad nauczaniem religijnym w poszczególnych gminach muzułmańskich sprawował Muftiat Rzeczypospolitej Polskiej, do r. 1939 religii uczono w szkółkach przy meczetach lub w domach nauczycieli.

Po II wojnie światowej nauczanie religii odbywało się w domach nauczycieli, powstawały także koła nauczania religii. Od roku 1989 nauczanie islamu odbywa się w szkołach publicznych w soboty lub w niedziele w miejscowościach z większą liczbą dzieci wyznających islam. Jedna z takich szkół działa w Białymstoku.

Kiedyś tygiel, dziś bulion

Fortuna kołem się toczy – polscy Tatarzy, choć byli przed drugą wojną światową niewielką społecznością, przetrwali do dziś, zachowując swoje zwyczaje, kulturę i religię, podczas gdy mieszkającym z nimi po sąsiedzku Żydom, którzy w tym samym czasie w podlaskich miejscowościach stanowili nierzadko więcej niż połowę populacji, przetrwać się nie udało.

Białystok jest dziś największym skupiskiem wyznawców prawosławia w Polsce, w stolicy Podlasia mieszkają Białorusini, Rosjanie oraz większość polskich Tatarów. A jednak w porównaniu z Białymstokiem przedwojennym, w którym współistniało wiele narodów, wyznań i języków, ten dzisiejszy Białystok, podobnie jak i reszta kraju, jest etnicznie jednorodny. Podczas spisu powszechnego ludności, który został przeprowadzony w roku 2002, niemal 94 proc. ankietowanych z województwa podlaskiego zadeklarowało swoją narodowość jako polską. Z inną narodowością identyfikowało się 55,2 tys. osób, przy czym z 72 wyłonionych kategorii narodowości niepolskich aż 66 liczyło mniej niż 100 osób, a niemal połowa – mniej niż 5.

Barwna mozaika narodów, kultur i religii, która istniała w Białymstoku do roku 1939, w ciągu zaledwie kilku lat przekształciła się w miasto niemal jednorodne. Wystarczyło sześćdziesiąt lat, żeby nawet pamięć o dawnych czasach zdążyła zginąć. Jeśli Polska przedwojenna była tyglem, w którym mieszały się wyznania, zwyczaje, języki, narody i kultury, to teraz bardziej przypomina bulion.
 
Czerwiec 2008
 
Link do tego tekstu na portalu polska.pl: http://wiadomosci.polska.pl/specdlapolski/article,,id,332660.htm