Wodospad Kannon

Wodospad Kannon (観音の滝) leży na rzece Kuwabara i stanowi początek bardzo nietypowego i bardzo malowniczego wąwozu Fujikawachi. Jest to jeden z tych wodospadów, których nie da się obejrzeć bez wysiłku, trzeba wędrować dobrą godzinę wąwozem po górach i dołach, głazach i zwalonych pniach. Zaleca się buty górskie oraz kijek. Kijki można pożyczyć przy wejściu na szlak, leżą sobie i czekają. Przy wejściu leży też rejest zwiedzających, do którego powinno się wpisać datę wyruszenia i powrotu. Rejest jest bardzo rozmokły i ewidentnie mało używany. Wszystkie wpisy dokonane zostały o bardzo wczesnych godzinach porannych, co pozwala wnioskować, że albo wędrowcy wstali w środku nocy, żeby do Fujikawachi dojechać na 6:30 rano, albo nocowali na pobliskim kempingu i wstali o bladym świcie. Dzielni ludzie. My zaczeliśmy wędrówkę po południu.

Wędrówka do wodospadu jest dość męcząca, szlak jest słabo oznaczony i czasami naprawdę ciężko wypatrzyć mizerne kawałeczki wypłowiałej taśmy zwisające tu i ówdzie w charakterze markerów. Po zmroku można się łatwo zgubić. Ale za dnia wędruje się bardzo przyjemnie, bo turystów nie ma, w lesie cisza panuje i spokój, a wąwóz jest bardzo malowniczy. Rzeka płynie kamiennym korytem, które miejscami wygląda tak, jakby wyrzeźbił je człowiek raczej niż siły przyrody. Na wodzie leżą liczne głazy, niektóre baaaardzo duże, można sobie po nich łazić. Można w ogóle iść nie ścieżką, ale rzeką, ale zajmuje to zdecydowanie więcej czasu. U kresu wędróki znajduje się wodospad Kannon. Słowo honoru, warto się przedzierać przez dziki las, żeby go zobaczyć! Ma zaledwie dwa metry szerokości, ale jest za to wysoki na 77 metrów a podejść można bardzo blisko, co nie zdarza zbyt często. Na ogół takie duże wodospady ogląda się z daleka.

Byliśmy przy Kannon dwukrotnie, raz zimą, raz wiosną. Zimą Kannon robi większe wrażenie, bo jest częściowo zamarznięty i majestatycznie poskrzypuje, co w połączeniu z panującą wokół ciszą robi dość szczególne wrażenie. Jakby zaraz coś się miało wydarzyć, na przykład wybuchnąć ;) Trzeba do wodospadu podchodzić ostrożnie, nie za blisko, bo co jakiś czas gdzieś wysoko nad głową odrywa się kawał lodu i leci w dół, aż rozpryśnie się o skały. Ciche i piękne miejsce. Jak tak człowiek stanie sobie naprzeciw takiego kolosa jak Kannon, to czuje, że natura to jest COŚ, a człowiek to taki tam mały ssak :)

Jeśli ktoś chce zobaczyć Kannon na własne oczy, tu najdzie wszystkie potrzebne namiary.