Wodospad Manai

Wodospad Manai (真名井の滝) znajduje się w słynnym wąwozie Takachiho. Takachiho leży w północno-zachodniej części prefektury Miyazaki, tuż za granicą prefektury Oita, czyli spory kawałek drogi od nas, tak ze trzy godziny samochodem. Ale, niezależnie od odległości, zdecydowanie warto się tam przejechać, bo Takachiho to miejsce bardzo ciekawe i wyjątkowo piękne.

Wąwóz wypłukała w lawie wulkanicznej rzeka Gokase, która płynie sobie nadal bardzo malowniczo zamknięta niemal pionowymi kamiennymi ścianami. Ściany wyglądają miejscami jak schody leżące na boku, jakby je ktoś nożem wyciął (w przewodnikach piszą, że wygląda to jak łuski smoka, ale ja tam nigdy takiego smoka nie widziałam ;) ). W jednym miejscu z klifu siedemnastometrową kaskadą spada wodospad Manai, figurujący na liście stu najpiękniejszych wodospadów w Japonii.

Wąwóz można obejrzeć z dwóch perspektyw: z góry, spacerując kilkusetmetrową ścieżką biegnącą wzdłuż rzeki, oraz z dołu, z łódki. Rzeka Gokase jest spokojna, więc nawet najbardziej niedoświadczony turysta poradzi sobie z wiosłowaniem i nawigacją, wynajęcie łódki kosztuje niewiele, a widoki z dołu są przepiękne. Można z bliska przyjrzeć się klifom i podpłynąć do wodospadu. Przy czym warto wyjąć wiosła z uchwytów i po prostu potraktować łódkę jak canoo. Dużo łatwiej i ciszej się dzięki temu płynie, bo uchwyty skrzypią niemiłosiernie.

Łódki wynajmuje się na czas i za przekraczanie wyznaczonego limitu teoretycznie się dopłaca (w praktyce nikt nam nie kazał dopłacać :) ). W cenę łódki wliczona jest rozgrzewająca herbatka grzybowa. Tak jest – GRZYBOWA :) Brzmi ciekawie, ale okazało się, że to po prostu bardzo cienki rosołek grzybowy w wersji instant (w Japonii wszystko, co pijane z czarki, nazywa się herbatą, niezależnie, z czego się robi napar). Ale jak człowiek przez trzy kwardanse zimą popływa łodzią, to wypije wszystko, co gorące, nawet grzybową herbatę z proszku ;)

Jeśli ktoś chce zobaczyć Manai na własne oczy, tu znajdzie wszystkie potrzebne namiary.